Proces Grudnia ’70. Zbrodniarze pozostaną bezkarni.

Sędziowie Sądu Okręgowego w Gdańsku boją się orzekać w sprawie Grudnia ’70.  Prokuratura Wojewódzka w Gdańsku wiosną 1995 r. sformułowała akt oskarżenia. O „kierownicze sprawstwo” śmierci 44 osób w Gdańsku, Gdyni, Szczecinie i Elblągu oskarżono gen. Wojciecha Jaruzelskiego, gen. Tadeusza Tuczapskiego, Kazimierza Świtałę i Stanisława Kociołka, a także ośmiu innych generałów i niższych rangą dowódców wojska i milicji. 15 lat temu jeden z sędziów powiedział dziennikarzowi: „Sędziowie po prostu boją się tego procesu. Przecież to w jakimś stopniu druga Norymberga. 12 ludzi oskarżonych jest o ‘kierownicze sprawstwo’ zabójstwa, a żaden z nich bezpośrednio nie powiedział: zabij. Wydawali rozkazy. Rządzący państwem, jak wiemy z historii, często wydawali takie rozkazy, a rzadko byli za to skazywani. Sędziowie będą musieli się w procesie posłużyć wiedzą prawniczą, której nie wykłada się na żadnym uniwersytecie”. I boją się do dziś, w tzw. Wolnej Polsce. Sędzia prowadzący sprawę – Piotr Wachowicz – gdzieś „zniknął”. Od lipca nie ma z nim kontaktu, nie używa telefonu, ale używa poczty. Tylko by przesłać kolejne zwolnienia lekarskie. Choruje z przerwami od 2006 r. Już w 2007 r. rzecznik prasowy sądu Wojciech Małek powiedział jednej z gazet: „Jesteśmy coraz bliżsi decyzji, żeby proces zacząć od początku”. Tak by tylko nie doprowadzić go do końca, w co mało kto juz w Polsce wierzy.  Minęły dwa lata, a decyzji nie ma. Są kolejne zwolnienia lekarskie. Kilka ważniejszych wydarzeń od momentu wpłynięcia do sądu w Gdańsku aktu oskarżenia w 1995 roku :

kwiecień 1995 – akt oskarżenia trafia do gdańskiego sądu okręgowego

– lipiec 1995 – sąd okręgowy odsyła akt oskarżenia prokuraturze do uzupełnienia – sąd apelacyjny jest innego zdania

– istopad 1995 – sąd okręgowy nie czuje się właściwy do rozpatrywania sprawy i odsyła ją do Sądu Marynarki Wojennej – sąd apelacyjny jest innego zdania

– arzec 1996 – pierwsza rozprawa w sądzie okręgowym

– kwiecień 1996 – sąd okręgowy umarza sprawę wobec gen. Wojciecha Jaruzelskiego i Kazimierza Świtały – sąd apelacyjny jest innego zdania

-lipiec 1997 – sąd okręgowy ze względu na zły stan zdrowia zawiesza postępowanie wobec gen. Wojciecha Jaruzelskiego i czterech innych oskarżonych, proces się toczy w obecności siedmiu oskarżonych

– wrzesień 1999 – Sąd Najwyższy na wniosek gdańskiego sądu okręgowego przenosi proces do Warszawy, oznacza to, że po 5 latach proces trzeba rozpoczynać od nowa, ale ze wszystkimi oskarżonymi na sali rozpraw

– rok 2001 – początek procesu w Warszawie

 Od chwili, gdy akt oskarżenia trafił do sądu, instytucja ta zrobiła wiele, by najpierw sprawą się nie zajmować, a potem przez 15 lat ją przedłużać. Każda z decyzji była oczywiście uzasadniana rozwikłaniem wątpliwości procesowych lub sytuacją losową – jak zły stan zdrowia zbrodniarzy. Czy sąd zrobił wszystko by uniknąć powtórki procesu? Nie, nawet nie próbowano. Kiedy więc w 2001 r. drugi raz rozpoczynano proces w Warszawie, wydawało się rzeczą oczywistą powołanie takiego samego składu sędziowskiego. Na pierwszym posiedzeniu organizacyjnym prokuratura złożyła wniosek, by sąd powołał jednego sędziego zapasowego i dwóch ławników zapasowych oraz by każda z rozpraw była rejestrowana na nośniku wideo. Sąd wnioski odrzucił. Odmowę uzasadniono nadmiernym obciążeniem sędziów w Warszawie. Jednak ten sam sąd powołał sędziego zapasowego do sprawy afery Funduszu Obsługi Zadłużenia Zagranicznego, a kilka lat później do procesu stanu wojennego.

Dzisiejsza patowa sytuacja jest więc konsekwencją świadomej decyzji z 2001 r. Dlatego braku sędziów zapasowych nie można nazywać tylko błędem. To celowe zerwanie z praktyką gdańskiego sądu. To celowe chronienie komunistycznych zbrodniarzy przed poniesieniem odpowiedzialności. Oddając władze odpowiednio zatroszczyli się o gwarancje bezpieczeństwa, rozpoczęcie tych procesów od początku miało być okruchem rzuconym publice, która wierzyła że rozpoczął się nowy rozdział w dziejach Polski, że nasz kraj jest wolny. Czas działa na korzyść asekurantów, a jest wrogami ofiar Grudnia ’70. Zmarło już około 200 świadków z 1091 powołanych, nie żyją też dwaj oskarżeni: gen. Tadeusz Tuczapski i płk Karol Kubalica. Za rok minie 40 lat od masakry grudniowej. mczasem do przesłuchania zostało tylko kilkunastu świadków, po 15 latach nadal nie widać końca procesu. Nie możemy liczyć na to że winni tych zbrodni zostaną ukarani. Nikomu oprócz rodzin ofiar na tym nie zależy. Zdrajcy, mordercy oraz ich demokratyczni następcy żyją w dobrobycie śmiejąc się ze spektaklu który wspólnie przygotowali dla mas.wojciach-jaruzelski-wojciech-olejniczak

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d bloggers like this: