Lewacki terror wróci do Niemiec?

Fala podpaleń samochodów i coraz bardziej brutalne demonstracje lewaków w Berlinie obudziły dawno zapomniane w Niemczech demony. Rozlewająca się w mieście przemoc sprawiła, że berlińska policja obawia się najgorszego: na ulice niemieckiej stolicy może powrócić krwawy lewicowy terror. Co rano nagłówki niemieckich gazet donoszą o kolejnych pożarach na ulicach Berlina. Nie ma dnia, by nie spłonęło BMW, Mercedes czy Volkswagen. Od początku 2009 roku spaliło się już około 170 samochodów. Ostatnio celem ataków z użyciem ognia stały się wozy policyjne. Według funkcjonariuszy fala podpaleń to przekaz od radykalnej lewicy: wróciliśmy i jesteśmy silni. Starcia, które wybuchły między policją a lewackimi demonstrantami podczas tegorocznych majowych demonstracji z okazji święta pracy, były brutalniejsze niż zwykle. A niedawne protesty przeciw zamknięciu historycznego niemieckiego lotniska Tempelhof zamieniły się w prawdziwą bitwę lewackiej młodzieży i lewicowych działaczy z siłami bezpieczeństwa. Po trwającej do późnych godzin nocnych krwawej bijatyce aresztowano 102 osoby, a 21 policjantów zostało rannych. Po tych wydarzeniach opozycyjni politycy w berlińskim ratuszu oskarżyli władze miasta o brak działań przeciwko „czerwonemu terrorowi” (władze na ogół zajmują sie tzw. „problemem neonazizmu” bądz „antysemityzmu”). Chadecja Angeli Merkel twierdzi, że rządzący stolicą Niemiec zbytnio pobłażają ekstremistom, którzy zaczęli się czuć bezkarnie.
Policja winą za narastający zamęt obarcza lewicowego burmistrza Berlina Klausa Wowereita. „Burmistrz burzy ludność przeciwko policji, a potem używa ich jako mięsa armatniego podczas protestów” – oskarża Wowereita przewodniczący Niemieckiego Związku Policjantów (DPolG) Rainer Wendt. Policjant dodaje, że część miejskiej administracji (Berlinem rządzi koalicja socjaldemokratycznej SPD i skrajnie lewicowej partii Die Linke) otwarcie sprzyja ekstremistom. Nie jest to niczym nowym, anarchiści i lewacy są czesto wykorzystywani przez partie establishmentu jako „spontaniczny zryw” przeciwko nacjonalistom.
Policjanci alarmują – podpalenia nie są, jak kiedyś, spontanicznymi akcjami grupek agresywnej młodzieży. To długo przygotowywane i starannie zaplanowane akcje, a samochody nie są wybierane przypadkiem. Spalone policyjne wozy stały na zamkniętym parkingu. Celem podpalaczy stała się też flota znanej firmy kurierskiej DHL, która współpracuje z Bundeswehrą, oraz samochody należące do narodowych kolei Deutsche Bahn, w oczach wielu „splamionej” przewozem odpadów nuklearnych. Na ulicach Berlina zostały też rozrzucone ulotki nawołujące do „zniszczenia neoliberalnego porządku” i „odebrania miasta”.
To mogą być oznaki „renesansu lewicowego terroru” – ostrzega Wendt, przypominając czasy krwawej epopei Frakcji Czerwonej Armii – kierowanej przez Andreasa Baadera i Ulrike Meinhof groźnej organizacji terrorystycznej, która w latach 70. XX wieku sterroryzowała zachodnie Niemcy. Grupa Baader-Meinhof wsławiła się porwaniami, podkładaniem bomb i zabójstwem ponad 30 osób. Dzisiejsi lewacy niemieccy otwarcie sympatyzują z dzialalnoscią tej grupy, nie sa  jednak problemem w oczach korzystających z ich „usług” w danych sprawach róznych organizacji i partii.
„Demonstranci są świetnie zorganizowani, sprawdzają gdzie stoi policja, a potem uderzają na funkcjonariuszy. Grupy są dobrze zakonspirowane i mają charakter bojówek” – opisuje dzisiejszych ekstremistów Wendt. I apeluje o pieniądze na rozpracowanie lewackiego podziemia. Walka ze skrajną lewicą „nie uda się bez wniknięcia w jej struktury” – ostrzega szef DPolG. Pieniedzy nie brakuje nigdy na walke z ugrupowaniami nacjonalistycznymi, walka ta wspierana jest czynnie przez żydowskie agendy, czesto demonstrujące ramie w ramie z lewakami „przeciwko faszyzmowi”.Israntifa

Advertisements

komentarzy 7 to “Lewacki terror wróci do Niemiec?”

  1. Andrzej Says:

    Dla nieznających niemieckiego, na transparencie widnieje:

    „Solidarność z Izraelem. Odebrać Niemczech prawo do egzystencji.”

  2. NRstreetart Says:

    Zawsze mnie to dziwiło. W Polsce lewacy nastawieni są pro-palestyńsko, z czego wynika takie nastawienie w Niemczech?

  3. ŁukaszKRK Says:

    Być może jest to wywołane terroryzmem palestyńskim podziwianym przez anarchistów, którzy uważam bardziej identyfikują swoją misję jako walkę z rządem i państwem, a na zachodzie społeczeństwa dążą do takiego wypatrzenia, że dla lewactwa jedynym celem może być to, co stopuje owe wypatrzenia. Jak wiadomo żydzi są czerwoni (tylko na zachodzie tych czerwonych jest więcej), więc swój w swego nie będzie udeżał.

  4. Störungsquelle Says:

    W samych Niemczech niewiele sie o tym donosi.

  5. aktywistazine Says:

    Lewactwo w Niemczech jest podzielone X razy bardziej niż tzw. „polski ruch narodowy”. Tamtejsze grupy antifa dzielą się na anarchistów, syndykalistów, komunistów i kij wie co jeszcze – każda komórka ma diametralnie inne spojrzenie na daną sprawę (np. konflikt na Bliskim Wschodzie).

  6. NRstreetart Says:

    Dzięki za wyjaśnienie, choć za pewne od tzw. RN lewacy różnią wielkością i siłą

  7. adas Says:

    Na fotce Anti-Deutsche Antifa. Uznawana przez lewakow za V kolumne, raczej festynowa(pojawiajaca sie tylko na demach) i nie liczna.
    Z ciekawostek to kibicuja reprezentacji narodowej Anglii a nie niemiec 😉

    Ale cos sie dziwic tam nawet maja neo-nazistow popierajacych istnienie panstwa izrael. Motywuja to tym ze dzieki walce o swoje panstwo i wygranach wojnach z arabami z pozycji podludzi, zydzi przeszli do pozycji silnych wojownikow.wiec nie tylko takie kwiatki jak pro-izrealeska antifa sie zdaza.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d bloggers like this: