Niemcy chcą „blokować nienawiść w sieci”.

Niemiecki minister sprawiedliwości wezwał zagranicznych dostawców Internetu by usunęli ze swoich serwerów obrazy i niemieckojęzyczne teksty „neonazistowskie”, które mogłyby być oglądane na terytorium Niemiec. Niemiecki rząd ubolewa nad niewielką kontrolą nad zawartością stron internetowych w obcych krajach, szczególnie w USA. Minister Brigitte Zypries zapowiedziała że jej resort będzie nakłaniał zagranicznych dostawców internetowych by ci „użyli własnych regulaminów w celu eliminacji skrajnie prawicowych ideałów w internecie”. Podczas debaty odnośnie dziecięcej pornografii w sieci i możliwości jej blokowania, która w zeszłym miesiącu rozgorzała w Niemczech, środowiska żydowskie i liberalne upatrzyły szansę na poruszenie kwestii tzw. „propagowania nienawiści” czyli rozprawienia się z niewygodnymi środowiskami. Posługiwanie się symbolami nazistowskimi jest w Niemczech zakazane, w praktyce żadne środowiska, nawet te bliskie nazistowskiej ideologii już ich nie używają, dlatego uwagę prawodawców przykuwają wszelkie formy krytyki obecnego systemu, które można jakkolwiek połączyć i oskarżyć o nazizm wedle bardzo luźnej interpretacji. Niemieccy zawodowi „antyfaszyści” naliczyli w zeszłym roku około 1600 stron prowadzonych przez „neonazistów”, podkreślają że ich liczba rośnie. Grupy żydowskie i lewackie współpracujące ze sobą naciskają na władze by „poważnie zajęły się internetową nienawiścią”.

Reklamy

%d blogerów lubi to: