Murzyn zabija białych, pojawiają się „obrońcy praw człowieka”.

Murzyn, który we wtorek zastrzelił dwoje ludzi w Północnej Karolinie w USA jest poszukiwany przez policje. Tymczasem nad sprawą strzelaniny pochyla się sztab …obrońców praw człowieka. 32-letni James Earl Richardson, były koszykarz uniwerystetu w Pensylvanii wychodzi z baru w Greenvile gdzie wdał się w bójke, by niedługo potem wrócić tam z bronią, siedząc w swoim BMW otwiera ogień do grupy ludzi stojących przed klubem. Zabity zostaje 21-letni student Landon Backley oraz kierownik pizzeri Andrew Kirby. Sprawca ucieka z miejsca zbrodni a policja podejmuje poszukiwania określając go mianem „uzbrojonego i niebezpiecznego”. Obie ofiary mordercy to biali mężczyźni. Czy mamy do czynienia ze „zbrodnią z nienawiści”? Nie, ataki czarnych na białych nie zwykły być postrzegane w tych kategoriach, „zbrodnia z nienawiści” działa tylko w jedną stronę. Oburzenie lokalnej społeczności uwidoczniło się w internecie, w komentarzach pod relacjami opisującymi tą tragedie pojawiły się wyraźne głosy krytyki murzyńskiej przestępczości. Wtedy do akcji wkraczają „obrońcy praw człowieka”, którzy już w czwartek spotkali się na specjalnie zorganizowanym posiedzeniu w Grennville. Powodem tego spotkania były „obawy odnośnie rasowych aspektów sprawy”. Rufus Huggins, lider „organizacji praw człowieka” Southern Christian Leadership Conference prezentuje wydruki komentarzy internetowych dotyczących wydarzenia i mówi że są one motywowane rasowo (a co za tym idzie niedopuszczalne) oraz że wzywają do „odpłacenia się czarnej społeczności”. Twierdzi on że komentarze na serwisach informacyjnych „podsycają rasizm i tworzą niekorzystny obraz czarnej społeczności”. „Po tych komentarzach widać że cofamy się w lata 50-te i 60-te, a to znaczy że mamy problem” – mówi Huggins. Problemem nie są uzbrojeni murzyńscy bandyci ale krytyka ich poczynań i ocena kryminogennej grupy społecznej.

Advertisements

%d bloggers like this: