Żydowscy pseudohistorycy i „antyfaszystowskie” kukiełki razem przeciwko narodowcom.

Pod Żydowskim Instytutem Historycznym manifestowali członkowie Obozu Wielkiej Polski. Chodziło o tezy stawiane przez jedna z żydowskich propagandzistek i pseudohistoryczek Alinę Całą. Cała działając, podobnie jak pracownicy podobnych instytucji rozsianych po całym świecie ma za zadanie wzniecać i podtrzymywać poczucie winy narodów w stosunku do Żydów, ma co chwile przypominać że są one współwinne żydowskim cierpieniom, które zajmować mają najwyższe miejsce w historii świata. Cała w wywiadzie dla Rzeczpospolitej powtarzała więc układane na propagandowe potrzeby tezy o „zakorzenionym w polskim społeczeństwie antysemityzmie”, „współwinie za Holocaust”. Cała obarczyła winą za rzekomy antysemityzm Polaków dwie instytucje: Kościół Katolicki oraz ugrupowania tworzące obóz narodowy (Żydzi występują przeciwko wszystkich ruchom narodowym i patriotycznym na świecie, wspierając całym sercem szowinistyczny morderczy reżim izraelski). Prowokacja Całej miała za zadanie przypomnieć Polakom „że są winni” a protesty wobec jej słów ukazać w kontekście „antysemityzmu współczesnego „Obóz Wielkiej Polski kilka dni temu zapowiedział, że zorganizuje pikietę przed ŻIH. Poinformował o niej władze miasta. Procedura nie wymagała, żeby ratusz wyraziły zgodę na ten protest. Do jego legalizacji wystarczyło tylko powiadomienie. Nacjonaliści zarzucili Całej oczernianie Polski i oskarżanie Polaków o udział w mordowaniu Żydów. „Protestujemy przeciwko wypowiedziom pani Aliny Całej. Chcemy podkreślić, że Polacy nie są odpowiedzialni za 3 mln ofiar żydowskich z okresu II wojny i uważamy, że były to zbyt ostre słowa. Planujemy organizowanie kolejnych tego typu akcji” – mówił przewodniczący Obozu Wielkiej Polski, Dawid Berezicki.

„Czy miasto powinno zakazać tego protestu? Ja jestem zwolennikiem wolności słowa. Do czasu aż jest to legalnie działająca organizacja, to proszę bardzo. To było ciekawe doświadczenie. Myślę, że zobaczyliśmy, co myśli większość Polaków, przynajmniej tych w Warszawie” – mówi prof. Ireneusz Krzemiński, który był wśród przeciwników pikiety OWP. Skąd wziął się pomysł o zakazywaniu protestu? Chodzi wyłącznie o to czyja szkodliwa działalność miała być podczas niego skrytykowana. Nacji nietykalnej, której krytyka jest w wielu przypadkach zakazana. Kilkunastu nacjonalistów, trzymających trzy transparenty, zagłuszała ponad setka obrońców dr Całej skrzykniętych za pomocą wysyłanych przez nią maili. Swoje poparcie dla wojującej syjonistki wyrazili tzw. „antyfaszyści”, grupa bezpłatnych klakierów wszystkich żydowskich poczynań, którzy na swoich stronach internetowych stając w obronie pseudohistoryczki nazywali Armie Krajową zbrodniarzami mordującymi Żydów.

Zdaniem prof. Krzemińskiego, przyszła najwyższa pora, żeby mówiąc o antysemityzmie „nazwać rzeczy po imieniu”. „Powinniśmy skończyć z tradycją Polski ponurej. Tradycją, którą ożywiło Radio Maryja. Nie możemy jej wypisać z naszej przeszłości, ale nie możemy jej też dalej utrzymywać. Ona jest zła i szkodzi naszej przyszłości. Musimy stanąć do poważnej debaty. Ważne jest tutaj także stanowisko Kościoła, który toleruje coś, czego tolerować nie sposób.” W tym miejscu należy pamiętać że Żydzi są największymi przeciwnikami wspomnianego „nazywania rzeczy po imieniu” gdy chodzi o zbrodnie popełnione przez nich na tysiącach polskich i europejskich patriotów jak i ludobójstwa którego autorami są dziś w Palestynie. To oni są największymi wrogami wolności badań historycznych mogących obalić historyczne mity na których udało im sie zbudować polityczny i finansowy kapitał. Przed Żydowskim Instytutem Historycznym zebrała się ponad stuosobowa grupa sympatyków Aliny Całej. Wśród nich nie mogło zabraknąć naczelnego rabina Polski Michaela Shudricha, znanego jako „ofiara antysemickiego ataku” przed wizytą papieża w Polsce. „Przyszedłem tu dziś, żeby wyrazić poparcie dla Aliny Całej, ponieważ lepiej reagować teraz, kiedy demonstruje kilka osób, co może zapobiec w przyszłości większym tego typu demonstracjom” – mówił naczelny rabin Polski, Michael Schudrich. „Cieszę się, że oprócz obraźliwych maili, jakie otrzymałam, przyszło także wiele z wyrazami sympatii i poparcia. To dowodzi, że naród polski nie czuje się głęboko obrażony moimi poglądami” – powiedziała Alina Cała. To dowodzi że naród polski nie zadaje sobie trudu weryfikacji wypływających od Żydów propagandowych ścieków, gdyż wyuczona wiara w żydowskie dobre intencje i pielęgnowane poczucia winy po prostu nie pozwala mieć jakichkolwiek wątpliwości. Pokazuje to również że żydowscy szowiniści mają w Polsce wolną rękę w działaniu przeciwko Polakom.

Reklamy

%d blogerów lubi to: